
Ślub plenerowy w Imperial Wedding Otfinów
Justyna & Dawid
Justyna i Dawid bardzo długo nie wiedzieli o swoim istnieniu, jednak gdy w ich myślach pojawiło się pierwsze „It’s a match!” okazało się, że tak naprawdę mieszkają po sąsiedzku! Na pierwszej randce długo spacerowali. Spacerowali też przed oświadczynami. Można więc powiedzieć, że dospacerowali tak aż do ślubu.
Ich dzień zaczął się od osobnych przygotowań, gdzie każde z nich spędzało ten czas w otoczeniu swoich przyjaciół. Gdy nadeszła długo wyczekiwana godzina, spotkali się w domu rodzinnym Panny Młodej, gdzie czekała na nich już część Gości i przeuroczy Bakuś. 🙂












Nietypowa sala weselna
Po tradycyjnym błogosławieństwie, wyruszyliśmy z Parą Młodą na miejsce ceremonii zaślubin. Imperial Wedding Otfinów zauroczyło wszystkich wszechobecną zielenią, kwitnącymi kwiatami, zabytkowym dworkiem i pięknie przygotowanym miejscem, w którym Justyna i Dawid mieli wkrótce wypowiedzieć swoje przysięgi. Sala weselna pod ogromnym namiotem, oświetlona tysiącem ciepłych światełek, była jakby odzwierciedleniem Pary Młodej – elegancka, ale z nutą pozytywnego buntu i zabawy.








Ślub plenerowy w Imperial Wedding Otfinów
Ślub plenerowy rozpoczął się w równie imprezowej atmosferze. Tuż przed ceremonią, wśród gości pojawił się Świadek Pana Młodego z taczkami wypełnionymi zimnym piwem! Goście chętnie ruszyli z miejsc, by chwycić coś zimnego do picia.
Po tym luźnym wprowadzeniu, nadszedł czas na poważne sprawy. Pierwszy przy Pani Urzędnik pojawił się Pan Młody, przechadzając się wzdłuż usadowionych Gości w akompaniamencie swoich ulubionych utworów. Pannę Młodą do ślubu poprowadził Tato, a ich wzruszenie udzieliło się wszystkim Gościom.




















Taniec, który przełamał tradycję
Po przypieczętowaniu małżeństwa nadszedł czas na imprezę weselną. Rodzice powitali Parę Młodą w staropolski sposób – wódką, chlebem i solą. I to by było na tyle z tradycji. Po rozbiciu kieliszków rozpoczął się pierwszy taniec, zupełnie nietypowy! Justyna i Dawid zatańczyli walca do kawałka autorstwa Martina Garrixa. Tak, da się! Też byliśmy w szoku.












Mini-sesja ślubna przy Dworku w Otfinowie
W czasie trwającej imprezy udało nam się porwać Młodą Parę na krótką sesję zdjęciową. Podczas wesela, gdy świętujący wraz z Parą Młodą bliscy nie odstępują ich na krok, czasami ciężko jest pobyć przez moment sam na sam. Szybkie ślubne portrety to nie tylko świetna pamiątka na lata, ale też sprytna wymówka, by Para Młoda mogła zaczerpnąć powietrza, zatrzymać się i spędzić kilka chwil jedynie ze sobą (no, prawie – bo z kręcącym się nieopodal fotografem).









Namiot Imperial Wedding w Otfinowie rozbrzmiewał najlepszymi pozycjami z playlisty, którą Państwo Młodzi wybierali z myślą o swoich Gościach. Zaskakującą niespodzianką była również niesamowita Skrzypaczka, która dała popis uświetniając swoją grą część utworów. O północy odbyły się oczepiny. Najbardziej ekscytującą zabawą była bez wątpienia tykająca bomba, w której uczestnicy odpowiadali na pytania dotyczące Państwa Młodych. Po oczepinach stery przejął Kapitan, który przeprowadził Gości przez następną falę szaleństw.







Zimne ognie na zwieńczenie wesela
Ciemną lipcową noc rozświetliły jeszcze na moment zimne ognie, które zorganizowała siostra Pana Młodego. Był to niezwykle uroczy gest i piękne wspomnienie dla Pary Młodej. Otoczeni najbliższymi przyjaciółmi i rodziną, zaliczyli tradycyjne „Gorzko, gorzko!” i parę innych pomysłów, już nie tak tradycyjnych, ale – what happens in Otfinów, stays in Otfinów.



reportaż ślubny | fotograf małopolskie | fotograf podkarpackie | Kraków | Tarnów | Rzeszów | wesele w namiocie | ślub plenerowy | wesele w plenerze | imperial wedding otfinów | sesja ślubna | nowoczesne wesele
